Gdy wyciągamy z wędzarni pięknie zarumienione i pachnące dymem wędliny, najchętniej od razu rzucilibyśmy się do degustacji. Niestety (a może stety), wewnątrz nasze wyroby wciąż są surowe! Aby stały się soczyste, kruche i w pełni bezpieczne do zjedzenia, czeka nas jeszcze jeden kluczowy etap: obróbka termiczna.
Dziś skupimy się na parzeniu, czyli metodzie najczęściej wybieranej przez domowych masarzy. Dlaczego wędlin pod żadnym pozorem nie wolno gotować we wrzątku? Jak długo trzymać je w wodzie? Oto kompletny przewodnik, w którym wyjaśniam, na czym polega prawidłowe parzenie wędzonek, by nigdy nie wyszły twarde lub wiórowate.
Gotowanie a parzenie – największy błąd początkujących
Wielokrotnie pytacie mnie, dlaczego wasza domowa szynka po wyjęciu z garnka wyszła sucha, twarda i rozsypuje się przy krojeniu. Najczęstszą przyczyną jest jedno tragiczne w skutkach nieporozumienie: wrzucanie mięsa do gotującej się wody.
Zapamiętajcie raz na zawsze: wędlin się nie gotuje, wędliny się parzy! Temperatura wrzenia (100°C) niszczy strukturę białka, powodując jego gwałtowne skurczenie. Soki zostają z mięsa brutalnie „wyciśnięte” do wywaru. Prawidłowe parzenie odbywa się zawsze w gorącej, ale nie wrzącej wodzie (najlepiej w przedziale 75-80°C). Taki łagodny proces utrwala wędzenie, eliminuje wszelkie drobnoustroje i pozostawia wędlinę niesamowicie soczystą.
Do parzenia wędlin zawsze przygotowuję aromatyczny „rosołek” – do gorącej wody wrzucam ziele angielskie, liść laurowy, kilka ząbków czosnku i trochę włoszczyzny. Dzięki temu woda nie „wypłukuje” smaku z wędlin.
Tabela parzenia wędlin – liczy się temperatura, nie zegarek!
Największą pułapką podczas obróbki cieplnej jest sugerowanie się samym czasem. Minuty to tylko wskazówka, ponieważ każdy kawałek mięsa ma inną wagę i kształt. To, o czym ostatecznie decyduje sukces, to temperatura wewnątrz wyrobu. Do jej zmierzenia niezbędny jest termometr szpilkowy (sonda do mięsa).
Oto moja sprawdzona tabela parzenia wędlin, która dokładnie mówi, do jakiego momentu musimy nagrzewać nasze wyroby. Wkłuwamy termometr w najgrubsze miejsce wędzonki i obserwujemy wynik:
| Rodzaj wyrobu | Optymalna temperatura wody | Docelowa temperatura wewnątrz mięsa |
| Szynka wieprzowa | 75°C – 80°C | 68°C |
| Polędwica (schab) | 70°C – 75°C | 62°C – 65°C |
| Baleron (karczek) | 80°C | 72°C |
| Boczek wędzony | 80°C | 74°C |
| Drób wędzony | 75°C – 80°C | 74°C |
Jak widzicie, temperatura parzenia szynki jest zupełnie inna niż schabu. Polędwica (schab) to mięso delikatne, bez tłuszczu. Jeśli w jej środku przekroczymy 65°C, błyskawicznie zrobi się sucha. Z kolei odpowiednia temperatura parzenia schabu (ok. 62°C w rdzeniu) gwarantuje kruchą, rozpływającą się w ustach wędlinę, znaną na sklepowych półkach jako polędwica łosiowa lub sopocka.
Boczek, dzięki dużej zawartości tkanki tłuszczowej, potrzebuje nieco więcej ciepła w środku (74°C), by warstwy tłuszczu odpowiednio się „rozpłynęły”.
Jak parzyć wędzoną kiełbasę?
Kiełbasa wymaga osobnego omówienia, ponieważ jest delikatniejsza niż wielkie kule szynki, a jej jelito łatwo może popękać. Jak parzyć wędzoną kiełbasę, by zachowała sprężystość i odpowiedni zgryz?
Zdejmuję kiełbasę bezpośrednio z kijów wędzarniczych i wrzucam do wody nagrzanej do ok. 75-80°C. Pilnuję, by woda nie zawrzała. Ze względu na mniejszą grubość (zwykłe jelito wieprzowe), kiełbasa nie potrzebuje dużo czasu. Zazwyczaj trwa to około 20-30 minut, aż wewnątrz osiągnie bezpieczną temperaturę 68-70°C. Kiedy termometr wskaże ten wynik, od razu przechodzimy do bardzo ważnego kroku.
Hartowanie kiełbasy po parzeniu – sekret sprężystości
Wiele osób po prostu wyciąga kiełbasę z garnka i wiesza ją na kiju. To błąd! Aby przerwać proces gotowania i sprawić, że jelito ładnie obkurczy się na mięsie (zamiast pomarszczyć i odchodzić od farszu), stosujemy szybkie chłodzenie.
Hartowanie kiełbasy po parzeniu polega na przeniesieniu gorącej kiełbasy prosto z garnka do dużego pojemnika z… bardzo zimną wodą. Zanurzamy ją w niej na 5 do 10 minut. Ten „szok termiczny” błyskawicznie obniża temperaturę zewnętrzną. Po tym krótkim czasie wyciągamy kiełbasę z zimnej wody i rozwieszamy w chłodnym, przewiewnym miejscu do całkowitego ostudzenia i obeschnięcia (najlepiej na kilkanaście godzin). Tak przygotowana kiełbasa będzie niesamowicie krucha, chrupiąca z zewnątrz i zyska tzw. „trzask” przy łamaniu!
Słowo na koniec
Parzenie to kropka nad „i” w całym wędzarniczym procesie. Mając pod ręką dobry termometr z sondą, nigdy więcej nie wyciągniecie z wody przesuszonego mięsa.
Oczywiście kontrola temperatury w garnku to jedno, ale przypominam, że połowa sukcesu zaczyna się dużo wcześniej – w samej komorze wędzarniczej. Jeśli marzy Wam się pełna kontrola ciepła bez konieczności nieustannego dorzucania drewna, koniecznie przeczytajcie poradnik: Wędzarnia elektryczna dla początkujących – jak zacząć przygodę z domowym wędzeniem. Urządzenie to zdejmuje z nas cały stres związany z pilnowaniem ognia!
Lekko, ale z sensem – lubię to.Mało który tekst sprawia, że zatrzymuję się na stronie na dłużej – ten się udał. Treść dobrze wyważona – nie za dużo, nie za mało. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat.